Karpaty Wschodnie - Ukraina, Rumunia - Bieszczady Wschodnie, Gorgany, Czarnohora, Świdowiec, Hryniawy i Czywczyny
Strona główna · Noclegi · Artykuły · Wydarzenia · Fotogaleria · Do pobrania · Linki · ForumCzerwiec 27 2017
Menu
Strona główna
Karpaty Wschodnie
Informacje praktyczne
Artykuły
Wydarzenia
Fotogaleria
Do pobrania
Linki
Forum
Kontakt
Szukaj
Ostatnie Artykuły
Karpaty Wschodnie Ja...
Album fotograficzny ...
Geologiczna podróż p...
Konserwacja szlaków ...
Mapa Czarnohora dla ...
Użański Park Narodow...
Szlaki turystyczne w...
Użański Park Narodowy
Huculska Izba Muzeal...
Czarnohora i Karpaty...
Akcja Świdowiec
III Karpacka Biesiad...
Ankieta
Czy popierasz inicjatywę znakowania szlaków w ukraińskich Karpatach?

Tak

Nie

Nie mam zdania

Losowe zdjęcie


Świdowiec
Ratownictwo
Ratownictwo
Pogoda w Czarnohorze
Szlaki
Facebook
Artykuły: Wyprawy
Akcja Świdowiec

Ratowniczy Buran na Drohobracie
Tekst i fotografie Aleš Kučera

Buran na Świdowcu

Inicjatorzy zakupu Burana wraz z ratownikami przeprowadzili symulację akcji ratowniczo – transportowej. Zaplanowano akcję w północno zachodniej części Świdowca w okolicach szczytu Pidpula 1629m n.p.m. Celem podejmowanej akcji było praktyczne sprawdzenie sprzętu i określenie czasu akcji w trudnych warunkach atmosferycznych.
Czytaj po Czesku


Pozdrowienia z Huculszczyzny
Pozdrowienia
z Huculszczyzny – 1902 r.

Pocztówkę udostępnił i opisał – Robert Kubit

Huculszczyzna

Przedstawia pozującą do fotografii nieznaną,  najprawdopodobniej  polską rodzinę. Pozujący przebrani są w oryginalne stroje huculskie  w trakcie pobytu na wypoczynku w nieznanym miejscu na Huculszczyźnie.


Czarnohora
W poszukiwaniu ginących obrazów Huculszczyzny
Tekst i fotografie Jacek Wnuk


W połowie marca kiedy to dnia przybywa znacząco, a śnieżna czapa przykrywa szczyty najwyższych pasm Huculszczyzny postanowiliśmy wyprawić się w tą magiczną krainę. Tym razie nie tylko po to aby odetchnąć od tempa dnia codziennego lecz w bardzo konkretnym  celu.


Znakowanie szlaków w Karpatach Wschodnich Ukraina 2009
Znakowanie szlaków
w Karpatach Wschodnich

Ust Czorna 2009



W dniach 1 -  8 lsierpnia 2009 odbyło się kolejne znakowanie szlaków turystycznych w ukraińskich Karpatach Wschodnich w rejonie Gorganów i Świdowca położonych na Zakarpaciu. Inicjatywę znakowania zapoczątkowaną przez czeskich pasjonatów z Alesem Kuczerą na czele przejęła górska służba ratownicza z Zakarpacia (HPRZ MNS – Górska Ratowniczo Poszukiwawcza Grupa)


Chatka u Kuby – „na wysokiej połoninie”
Chatka u Kuby – „na wysokiej połoninie”

Chata u Kuby

– O, a tu wisiała kiedyś moja kołyska! – Iwan z szerokim uśmiechem pokazuje na przymocowany na dwóch hakach drewniany drążek pod sufitem. Rozpromieniony krąży po rodzinnym domu, w którym przez ostatnich piętnaście lat nie mieszkał nikt ani z jego krewnych – budowniczych tej przepięknej, 79-letniej huculskiej grażdy – ani z jej poprzednich właścicieli. – Te drzwi, o te, to mój dziadek przyniósł na plecach z Popa Iwana! …po ewakuacji. – dopowiada, widząc nasze zdziwione spojrzenia.


Buran przekazany w Gorgany
Buran przekazany
Skuter dla HRPZ Tiaczewskiego rejonu.


W drugiej połowie stycznia, po wielu dniach przygotowań ruszamy przez Słowację w ukraińskie Karpaty. Celem wyjazdu jest realizacja podjętej wcześniej współpracy z zakarpacką grupą GOPR (HRPZ). Inicjatorem przedsięwzięcia jest Czech - Aleš Kučera, który od lat podejmuje inicjatywy społeczne na Zakarpaciu.

Czrnohora - Noc na Białym Słoniu
Noc na Białym Słoniu
Tekst i fotografie Witek Grodzki

Czarnohora
Jak co roku, przełom czerwca i lipca to czas, kiedy z grupą studentów PWSZ Krosno ruszamy w Karpaty Ukraińskie. Tym razem wybór padł na wschodnią Czarnohorę. Po majowym niepowodzeniu w przejściu części głównej grani tym razem postanowiliśmy wziąć odwet.
Dzięki uzyskaniu wcześniej pozwolenia na poruszanie się w Ukraińsko – Rumuńskim pasie granicznym, naszą wędrówkę rozpoczęliśmy od Szybenego.


Rzecz dzieje się w Alpach Rodniańskich
TWARZE I GESTY
Dariusz Dyląg
Rzecz dzieje się w Alpach Rodniańskich


Do dzisiaj nie potrafię zrozumieć, jak to się stało, że rankiem następnego dnia Agnieszka przyszła na stację kolejową. Miała na sobie normalne ubranie, w ręku trzymała płócienną torbę, której pasek wzmocniony był, rzucającą się w oczy, wielobarwną krajką z wyszyciami, a w oczach - jakąś bolesną determinację. Ten dziwny blask przygasł nieco, kiedy stanęła obok Marka i jakoś tak naturalnie wzięła go za rękę. To było nie do pomyślenia. Jechaliśmy przecież na długie pięć dni w Alpy Rodniańskie. Wszystko wskazywało na to, że ani on, ani tym bardziej ona, nie chcieli zrezygnować z tej wędrówki...


Obóz znakarski Gorgany Świdowiec 2008
Obóz znakarski – Ust Czorna 2008
Część II
Tekst i fotografie Jacek Wnuk


Ruszył ociężale wielki Ził z napędem na wszystkie koła, basowa praca ośmiocylindrowego benzyniaka niosła się daleko odstraszając pieszych. Jozef witał się z każdym napotkanym, trąbiąc i podnosząc rękę. Przejeżdżając przez Łopuchów trafiliśmy na dzień targowy. Ciężarówka powoli przejechała główną ulicą, na której stało wiele straganów. Były to ostatnie oznaki cywilizacji, niewiele dalej zniknęły nawet śladowe ilości asfaltu. Zaczęła się droga gruntowa, na której pojawiały się ślady ostatniej powodzi.


Obóz znakarski – Ust Czorna 2008
Obóz znakarski – Ust Czorna 2008
Część I
Tekst i fotografie Jacek Wnuk


„…W tym czasie, przyjaciołom z Usť Czornej chcieliśmy pomóc nie tylko od strony finansowej i materialnej lecz także propagując region turystyczny tak, aby turyści czescy, i nie tylko czescy, częściej odwiedzali ten region i korzystając z usług związanych z ruchem turystycznym, pośrednio popierali miejscowych obywateli, z których wielu pozostało bez pracy w wyniku powtarzających się powodzi w Usť Czornej…”

Studenci na Czarnohorze
Studenci na Czarnohorze
Studenckie Koło Naukowe "Gorgan" z Krosna

...Kolejna noc również była chwilą, gdy Licho wylazło i to kogoś dusiło, innego uśpiło a jeszcze kogoś poszturchało palcem, przez moment podobno leżało na wolnym łóżku u nas w pokoju, ale z blaskiem poranka chyba zmieniło się we mgłę i zniknęło...


Powódź w Karpatach Ukraińskich
Wielka Woda w Karpatach
Powódź w dolinie Czarnego Czeremoszu
Basia Zygmańska

Podejście „tam i z powrotem” pod Popa Iwana trwało raptem 3 godz., gdyż po dojściu do ujścia potoku Pohorylec do Szybenego i podejściu grzbietem ok. 100 m deniwelacji wróciliśmy się. Zaczęło znowu lać, błyskać się, grzmieć. Jak się okazało decyzja o odwrocie była słuszna, gdyż tuż po południu przeszła kolejna długotrwała burza z silnym wiatrem i falą deszczu. Pod wieczór w naszym hoteliku pojawił się kierowca autobusu z Kołomyi, któremu udało się dojechać tylko do Jawornika, pozostałe 3 km przyszedł pieszo.

Na dachu Ukrainy
Na dachu Ukrainy
Tekst i zdjęcia
Piotr Fijałkowski

Howerla

"W ogóle, to chyba dobrze, że nie poszedłeś na Petrosa, bo było ciężkawo.
Z nart musiałem dość szybko zrezygnować i dalej było tak jak na Uchatym mniej więcej, tylko mniej było widać. Zjazd przez Szeszula był cały czas na kompas we mgle. Biało było totalnie i zjeżdżało się bardzo trudno - nie widać było nierówności a nawet grzbietu, więc parę razy zjechałem z nawisu w stromy stok. Nogi miękkie, ciągła walka i koncentracja, więc w Kwasach byłem już porządnie wyczerpany, chociaż mimo wszystko jakoś tam fajny był ten odcinek.
Na Petrosie zbudowali drewnianą kapliczkę, ale banię już z niej zrzuciło i leży obok. Stary stalowy krzyż leży obok złamany."

Od Suwałk po Howerlę
1000 kilometrów na nartach
od Suwałk po Howerlę


Anna Kalinowska

Howerla

Rajd rozpoczął się w Suwałkach dnia 1 lutego 1927 roku. Początkowo wyruszyło 5 uczestników, z których jeden, a mianowicie Stanisław Okołów wycofał się na skutek choroby, po przejściu 600 kilometrów.
Trasa prowadziła przez Augustów, Grodno, Wołkowysk, Kobryń, Włodzimierz Wołyński, Sokal, Lwów, Stryj, Stanisławów i Worochtę. Celem ostatecznym było wejście na Howerlę...


Czarnohorski Sylwester
Czarnohorski Sylwester
Tekst i zdjęcia
Piotr Fijałkowski


Jeden z najlepszych wyjazdów górskich, w których miałem możliwość uczestniczenia... Właściwie wszystko nam się udało, klimat przez te 6 dni był tak niesamowity, że dopiero w czwartek późnym wieczorem pojawiła się u mnie w głowie myśl, że gdzieś tam daleko jest Poznań, że kiedyś będę musiał pójść do pracy, autobusy, cywilizacja.... Wcześniej potrafiliśmy się zupełnie wyłączyć, a codzienne przebywanie w górach oraz pospolite czynności, które musieliśmy wykonać, żeby huculska chata w której gościliśmy była dla nas przytulna i dawała ciepło, wodę, jedzenie, bardzo nam się podobały i nie zamieniłbym na pewno tego tygodnia na jakiekolwiek inne wygody...

Strona 1 z 2 1 2 >
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Online
Gości Online: 3
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch: 1,224
Nieaktywowany Użytkownik: 0
Ostatnio dołączył: Barnaba
Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Rumuńskie Karpaty w ...
VINCENZ Stanisław (1...
Zimowy Pikuj na rak...
Res Carpathica - Na ...
Restauracja budynku ...
Najciekawsze Tematy
Fotozagadka [200]
Restauracja budyn... [147]
Co myślicie o zlo... [145]
Dojazd własnym sa... [123]
Głos w dyskusji o... [89]
Reklama
Polecamy
Wydawnictwo Ruthenus
Portal Vincenzowski
Szukasz noclegu?
Noclegi KarpatyWschodnie