Karpaty Wschodnie - Ukraina, Rumunia - Bieszczady Wschodnie, Gorgany, Czarnohora, Świdowiec, Hryniawy i Czywczyny
Strona główna · Noclegi · Artykuły · Wydarzenia · Fotogaleria · Do pobrania · Linki · ForumWrzesień 19 2017
Menu
Strona główna
Karpaty Wschodnie
Informacje praktyczne
Artykuły
Wydarzenia
Fotogaleria
Do pobrania
Linki
Forum
Kontakt
Szukaj
Ostatnie Artykuły
Karpaty Wschodnie Ja...
Album fotograficzny ...
Geologiczna podróż p...
Konserwacja szlaków ...
Mapa Czarnohora dla ...
Użański Park Narodow...
Szlaki turystyczne w...
Użański Park Narodowy
Huculska Izba Muzeal...
Czarnohora i Karpaty...
Akcja Świdowiec
III Karpacka Biesiad...
Ankieta
Czy popierasz inicjatywę znakowania szlaków w ukraińskich Karpatach?

Tak

Nie

Nie mam zdania

Losowe zdjęcie
Na Howerli
Na Howerli
Czarnohora
Ratownictwo
Ratownictwo
Pogoda w Czarnohorze
Szlaki
Facebook
W Czarnohorze wiosny nie widać!
Wyprawy

Czarnohora maj 2007.

Nie będę pisał skąd pomysł, dlaczego Czarnohora i z kim, bo przecież to nie jest istotne. Każdy kto się tam znajdzie, może być uczestnikiem czegoś wspólnego, czegoś co w skrócie się opisuje jako „ w góry na Ukrainę”.

Pomocne przy wędrowaniu okazały: się przewodnik pewnego wertepowego wydawnictwa, mapa i kompas. Jeżeli jednak dysponuje się większa ilością czasu, po co kompas...Przyjemne meandry górskie wynagradzają brak orientacji i pomyłki w wymierzaniu trasy:-).

Czrnohora

Odnośnie pomocy kłaniamy się głęboko w stronę czegoś czego do końca nie da się nazwać. O wiele przyjemniej wędruje się osobie, która ma pozytywne podejście i nie napina się „bo coś tam trzeba zrobić, czy gdzieś tam wejść”. Spokojnie, bez nerwacji, jedziemy i wędrujemy.

Plany to jedno a rzeczywistość to coś innego, zwłaszcza w górach. Dlatego lepiej jest się nie nastawiać, bo można chcieć wejść na Howerlę w ciągu dnia, a kończy się to po trzech. I po co tyle krzyku:-)? Na wschodzie, nawet tym bardzo bliskim czas płynie inaczej i to ma swój urok.

Dobrze, kilka suchych szczegółów. Do Woronienki dojechaliśmy na godz. 22, w piątek 27 kwietnia. Nocleg na stacji, wcześniej sprawdziliśmy kuchenkę gazową gotując wodę na herbatę, wszystko grało i spanie. Sobotni poranek słoneczny i spokojny, rozweselił tych co zmarźli w nocy. Śniadanie i w drogę, w kierunku Howerli. Pogoda dopisała i mogliśmy iść spokojnie rozkoszując się widokami i ukraińskim powietrzem. Nocowaliśmy prawie pod Kukułem w pasterskich chatach, jeszcze pustych. Plany na niedzielę były obfite i ambitne, jednak pogoda pokazała, że zawsze trzeba o niej pamiętać. Niedziela pod znakiem mgły, deszczu, ognia w piecu i wymyślania czegoś do jedzenia z tego, co i tak można było zjeść. Jeżeli chodzi o jedzenie, to nie warto brać za dużo, bo po co dźwigać i sapać pod Howerlą (Kuba, dzięki za pomoc:-), a jak zabraknie zawsze można coś kupić.

Poniedziałek porankowo słoneczny i mroźny. Pięć minut dla fotografów i w drogę. Gdzieś w okolicach Kukuła pomyliliśmy trasę i trawersowaliśmy przez las. Nie ma jak miejscowe atrakcje. Do Zaroślaka doszliśmy po południu, myśleliśmy o zmianie planów, ale jednak poszliśmy na Howerlę. Po drodze Ukraińscy turyści pokazywali nam w czym się chodzi po śniegu – a więc najlepiej w adidaskach albo kozaczkach. Zdarzył się na szczycie chłopak, z Kijowa, w garniturze dość szykownym nawet. Spaliśmy za Howerlą, w namiocie, było nawet znośnie.

Wtorek to dzień spotkań, począwszy od przypadkowych osób przechodzących koło namiotu i chcących zrobić sobie zdjęcie, poprzez kobietki z nartami (jedna miała 70 lat!!), grupę młodzieży z Białorusi, z tórą wędrowaliśmy prawie do końca i oczywiście Polaków też. Twardzi Ci Białorusini i sympatyczni też. Sprzęt robią sobie sami, więc nie są to zaawansowane technologie, ale te braki znakomicie nadrabiają kondycją, dyscypliną i praktyką.

W środę wiedzieliśmy ze wracamy do Lwowa, bo i zmęczenie nas dopadło i w górach tez byliśmy, więc to co było celem wyjazdu (Czarnohora) zostało osiągnięte :-)

Nie będę więcej pisał, nie dlatego że nie szanuję czytających, po prostu jeżeli chcecie pojechać to pojedziecie. Bez względu na to, co kto będzie opowiadał. Lekcja jest taka, że warto rozmawiać ze wszystkimi, nie bać się, nawet pijanych osób, być otwartym i wierzyć że się wszystko może udać, bo na Ukrainie nie ma schematów :-))


Karpaty Wschodnie - Czarnohora

Karpaty Wschodnie - Czarnohora

Karpaty Wschodnie - Czarnohora

Karpaty Wschodnie - Czarnohora

Karpaty Wschodnie - Czarnohora

Karpaty Wschodnie - Czarnohora

Karpaty Wschodnie - Czarnohora

Piotr Łapiński


Jacek Wnuk dnia maj 05 2007 22:16:07 6 Komentarzy · 9045 Czytań · Drukuj
Komentarze
Justynka dnia maj 06 2007 10:07:00
Jak czytam Piotruś Twój artykuł to aż mnie korci żeby sie spakować i pojechać:)
Widzę że jeżeli chodzi o podejście do wypraw to nic się nie pozmieniało :) i bardzo dobrze! "bez napinania" i spontan, decyzje podejmowane na bieżaco!
W końcu "nie jesteśmy tu dla przyjemności" i "nie szukamy taniej sensacji"
Pozdrowienia i do szybkiego zobaczenia:)
Krzysztof Buczek dnia maj 06 2007 11:54:29
święte słowa - na Ukrainie nie ma schematów. Bardzo fajna relacje. Pozdrawiam uczestników!! smiley
Gosia dnia maj 06 2007 12:47:47
Kolejni zadowoleni i zafascynowani "brakiem schematów ukraińskich"!!!Spoko loko luz i spontan........i dalej do przodu!!Interesujaca relacja, piękne fotkismiley Pozdrowienia dla wszystkich uczestników eskapady!!
Kubanczyk dnia maj 06 2007 15:02:44
heheh jop- nie ma schematow,nie ma jeszcze paru innych rzeczy ale jest gicior i to wlasnie tworzy klimat ze sa pikne gory, ludzie, ukrainskie tanie linie kolejowe i rownie tanie piciesmiley - a nie ma...wygod czy..itd- Zazwyczaj brykalem po gorkach w polisz republic - tetery i inne wzniesieniasmiley latem i zima ale podczas tej krotkiej ukrainskiej wyprawki mielismy wszystkie pory roku widoki cudowne-ludzie poznani bardzo ciekawi itd. a i vodka tania nie dragaja czasami pozwalala odetchnac smileyhehehe. Pozdr dla ojca dyktatora smiley i innych zasluzonych... Ice czuje ze napisze wlasna relacjesmileydo 4 zdjecia hehehesmiley
marta dnia maj 07 2007 16:26:20
i co ja moge tu dodac..... bo przeciez my nie szukamy tanich sensacji smiley i powróciły wspomnienia... pozdrowienia z San Francisco!!!!!
mariusz zdzieszynski dnia maj 10 2007 17:09:28
odkąd Cię poznałem...pełen podziwu jestem!smiley i mam nadzieję, że sprzęt Wam chłopaki sie sprawdził!!!smiley i zazdrosze gradobicia w namiocie he he- ale to do zrobienia w przyszłym roku...OBY TAK DALEJ NA PRZEKÓR WSZYSTKIEMUsmiley
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Świetne! Świetne! 100% [2 Głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [Żadnych głosów]
Dobre Dobre 0% [Żadnych głosów]
Przeciętne Przeciętne 0% [Żadnych głosów]
Słabe Słabe 0% [Żadnych głosów]
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch: 1,224
Nieaktywowany Użytkownik: 7
Ostatnio dołączył: Barnaba
Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Adaptacja ruin polsk...
Karpaty Południowe
Remont dróg na Ukrainie
Bieszczady Ukraiński...
Jagodowo- wierzbówko...
Najciekawsze Tematy
Fotozagadka [200]
Adaptacja ruin po... [151]
Co myślicie o zlo... [145]
Dojazd własnym sa... [123]
Głos w dyskusji o... [89]
Reklama
Polecamy
Wydawnictwo Ruthenus
Portal Vincenzowski
Szukasz noclegu?
Noclegi KarpatyWschodnie