Karpaty Wschodnie - Ukraina, Rumunia - Bieszczady Wschodnie, Gorgany, Czarnohora, Świdowiec, Hryniawy i Czywczyny
Strona główna · Noclegi · Artykuły · Wydarzenia · Fotogaleria · Do pobrania · Linki · ForumKwiecień 29 2017
Menu
Strona główna
Karpaty Wschodnie
Informacje praktyczne
Artykuły
Wydarzenia
Fotogaleria
Do pobrania
Linki
Forum
Kontakt
Szukaj
Ostatnie Artykuły
Karpaty Wschodnie Ja...
Album fotograficzny ...
Geologiczna podróż p...
Konserwacja szlaków ...
Mapa Czarnohora dla ...
Użański Park Narodow...
Szlaki turystyczne w...
Użański Park Narodowy
Huculska Izba Muzeal...
Czarnohora i Karpaty...
Akcja Świdowiec
III Karpacka Biesiad...
Ankieta
Czy popierasz inicjatywę znakowania szlaków w ukraińskich Karpatach?

Tak

Nie

Nie mam zdania

Losowe zdjęcie
Ratownictwo
Ratownictwo
Pogoda w Czarnohorze
Szlaki
Facebook
Taras Prochaśko

Tarasa Prochaśki spojrzenie na

Karpaty Wschodnie


Dariusz Dyląg


Wystarczy sięgnąć – Drogi Czytelniku – po wydaną w Polsce, w 2005 roku, książkę Prochaśki pod niewiele – co prawda – mówiącym tytułem Niezwykli. Słowem-kluczem otwierającym dalszą drogę było wyrażenie – a jakże – gorgany. Ponieważ drzewa było niewiele, większość budynków budowano z szarego regularnego kamienia, pochodzącego ze skał, w niektórych miejscach nazywanych gorganami[1]. Dalej już było tylko gorzej. Niemniej, gdy się pominie trochę rozpraszającą manierę literacką Prochaśki, który jakby od razu pisze niezwykle cytatliwymi cytatami – no i szokujące powiązania interpersonalne (przeczytajcie sami: W kwietniu pięćdziesiątego pierwszego Anna poczuła, że jej tata Sebastian jest jedynym mężczyzną, z którym może być, i zaczęli się kochać[2]) – to znajdziemy tu mnóstwo bezpośrednich nawiązań do karpackich tematów i z gruntu gorgańskich klimatów. Trzy kolejne, pierwsze z brzegu, przykłady świadczą o tym najdobitniej: 1) Pierwszego wspólnego lata Franc z Anną poszli na Kostrzycę oglądać panoramę (...) – Czarną Połoninę, Doboszankę, Jawornik[3]; 2) (...) czy jest na świecie coś piękniejszego niż nasze Karpaty[4]; 3) (...) złapał się na tym, że zamykając oczy, nie może sobie przypomnieć dokładnej panoramy wszystkich okolicznych gór[5].

Taras Prochaśko

Na pytanie Bogdana Zalewskiego – który próbował podążać za Prochaśką jako czytelnik i jak pisał: czasami miał wrażenie, że zdania meandrują jak roślinne kłącza (nigdy nie wiadomo, gdzie zaprowadzą) – o tworzenie labiryntów[6], Prochaśko odpowiedział w swoim charakterystycznym stylu: Nie, to nie są labirynty. Idea labiryntu polega na tym, że ktoś coś chowa, a ktoś inny próbuje to odnaleźć. A wszystko to, co ja tworzę jest otwarte. To są otwarte przestrzenie: można podążyć w każdą stronę. (…) Idzie się tam, gdzie… się idzie. Znowuż w rozmowie, którą przeprowadził Ołeksandr Bojczenko[7], możemy odnaleźć kilka zdań na temat pisarskich początków Prochaśki.

Nie miałem ochoty niczego publikować, bo nie wierzyłem, że wszystko zmieniło się na tyle, iż można było uprawiać wolną literaturę. Ale w 90. roku poznałem Jurija Izdryka. On porozwieszał na parkanach ogłoszenia o stworzeniu undergroundowego czasopisma literacko-artystycznego. Zaproszenie było skierowane do wszystkich. I ja pomyślałem, że jeśli to jest underground, to mi to pasuje i przyszedłem do Izdryka. Przyniosłem mu jakiś tekst, on popatrzył i powiedział, że ciekawy, tylko słabo napisany, potem coś jeszcze mu się nie spodobało, aż wreszcie napisałem swoje pierwsze opowiadanie „Spalone lato”, które Jurko przyjął do druku, a mnie uczynił współtwórcą „Czetweru”. A potem trzeba było stale pisać, gromadzić teczkę redakcyjną, robić kolejne numery, i tak oto się to zaczęło.

 Niezwykli

Dowiadujemy się również co nieco o Niezwykłych.

Na przykład „Niezwykli” – to tak jakby wydzielić powieść z powieści, lakoniczna konstrukcja, w ramach której brak jest właściwie powieściowości. (…) mnie na pierwszym miejscu interesuje fizjologiczny aspekt literatury. Mam na myśli nie wyrażenie fizjologii, a różne sposoby myślenia i mówienia jako procesy fizjologiczne. Przepływ świadomości – to proces fizjologiczny. To samo można powiedzieć o krótkim przekazie, który wykorzystałem w „Niezwykłych” (…). To było najważniejsze. A wątków nie żal. Ja po prostu zrozumiałem, że z ogromnej ilości spraw osobistych nijak nie uda mi się zrobić publicznej literatury: zbyt dobrze je znam, by zadowolić się nieadekwatną formą opowieści literackiej o nich.

Znajdziemy również Prochaśkę wśród autorów pisujących dla wydawanego w Stanisławowie turystycznego czasopisma „Karpaty”. Już same sformułowania dotyczące miejscowości Delatyn – gdzie zresztą ma swój dom – mogą wzbudzić nasze zainteresowanie. Karpaty są dla niego fortecą z gry komputerowej, a droga ze Stanisławowa do Rachowa – główną bramą i paradnym wejściem, zaś tajnym hasłem dnia umożliwiającym przejście przez ową bramę jest słowo „delatyn” właśnie. Tu bowiem zaczynają się prawdziwe góry. Deljatyn – ce karpatśkyj mif. Misto, do jakoho nie torknutysia u teperiszniomu Deljatyni, jakszczo nie posłuchaty kilka bajok. Buli czasy, koły szcze nie buło Jaremczoho. Koły szcze nie buło żodnych inszych kurortiw u dolini Prutu. Todi buw Deljatyn[8].

To, co w Niezwykłych przykuło moją uwagę, miało przede wszystkim związek z fenomenalnym wręcz przedstawieniem trudów I wojny światowej, jakie stały się udziałem miejscowej ludności.

Już jesienią 1914 roku mieszkańcy Jałowca zdecydowali, że wojna jest nie dla nich. Oni to Europa Środkowa, gdzie walczy Północ z Południem, a Wschód z Zachodem, dzieje się to przeważnie w Europie Środkowej, gdzie rzeki i Karpaty. I co najgorsze, w takich czasach mieszkańcy muszą pełnić funkcję pokojowej ludności Karpat, a ich kraj to strategiczny punkt na topograficznej pięćdziesiątce[9].

Okrucieństwo wojny, walk prowadzonych w trudnym górskim terenie, w zimowej porze roku, opisuje z punktu widzenia jednej z bohaterek, Anny. U boku armii austro-węgierskiej walczył także ukraiński Legion Strzelców Siczowych, podlegający w sensie politycznym Radzie Głównej Ukraińskiej we Lwowie. Właśnie w formacji Strzelców Siczowych (USS, Ukrajinśki Siczowi Strilci) walczyła Anna.

Często przebierała się i przekraczała linię frontu. Tak było pod Bolechowem. Wyszła za linie, kiedy rozpoczęło się rosyjskie kontrnatarcie. Austriackie oddziały wycofały się, odsłaniając naszych strzelców. Ruszyły na nas trzy fińskie pułki z trzech stron naraz. Rozpoczęła się walka na bagnety i kolby. Wielu naszych padło, do niewoli wzięto setnika Bukszowanego, chorążego Stepaniwnę, chorążego Świderskiego, podporucznika Krawsa, drużynowego Freja. Reszta się jakoś trzymała i odparła moskali[10].

Dalej:

Szabla rozcina skórę. Rana się goi. Idzie po polu wśród wciąż żywych, choć już zabitych. Powoli umiera od postrzału w brzuch. Błoto pod butami. Marsz kolumną. Przeprawy przez zimną wodę. Gnijące rany, czyszczone brudnymi palcami. Obdarci żołnierze. Deszczówka i błoto w okopach. Trzeba pchać koła wozów. Ścinać drzewa na drogę. Obok wybuchy. Trzeba leżeć. Drzewa pękają. Kolumny uciekinierów. Wisielcy w ogrodach. Pełzanie w śniegu. Białymi wzgórzami wracają czarne postaci. Spalone pola. Płonące oczy. Od spania na zimnie bolą mięśnie. Odparzone ręce. Ból, bezsenność, chłód[11].

Tak, w pełnych zawoalowania słowach przedstawia zmiany granic po I wojnie światowej.

Po wojnie adres nieco się zmienił, ale nie obeszło się bez istotnych nieporozumień. Mimo wszystko Jałowiec ciągle znajdował się w ukraińskich Karpatach, a nie w Republice Czechosłowacji. Ale już Stanisławów, Lwów i Ardżeluża znalazły się za zakazaną linią na Czarnohorze[12].

Ogłoszenie autonomii tzw. Rusi Zakarpackiej, zwanej następnie Rusią Karpacką, a później oficjalnie Karpacką Ukrainą, nastąpiło tuż po tzw. pierwszym arbitrażu wiedeńskim 2 listopada 1938 roku. Niecały miesiąc wcześniej powstał rząd owej okrojonej (bez Użhorodu) prowincji z Awhustynem Wołoszynem na czele. Ma to również swoje odbicie w tekście powieści.

W 1938 roku, kiedy powstawała Ukraina Zakarpacka, (...) kupili duży autobus, urządzili w nim bar i Sebastian z małą Anną pojechał w stronę stolicy – do Chustu. W tym czasie zrobił dla rządu Augustyna Wołoszyna kilkadziesiąt kart opisów terenów górskich (...). Barem Sebastian jeździł jak cyrk objazdowy również po okupacji Ukrainy Zakarpackiej – aż do 1944, kiedy po Madziarach przyszli Ruscy. Z tymi to się już nie powłóczysz. Sebastianowi ledwie udało się zameldować w Nemeckej Mokrej za Königsfeld, gdzie zamieszkał w domu wysiedlonego przez Madziarów Tyrolczyka (autobus-bar zostawił przy drodze w Krasniszorze i słyszał, że cały oddział radzieckich zwiadowców pił w nim kilka dni, a potem wszyscy utonęli w Tereswie, jak tylko go odpalili i ruszyli)[13].

Równie interesujące są epizody, w których dowiadujemy się o willach w stylu zakopiańskim w dolinie Prutu, jakże typowych długotrwałych okresach opadów, handlu po polskiej stronie (tu także pewne analogie z Dwunastoma kręgami Andruchowycza).

w czasie jednego z wyjazdów do doliny Prutu Sebastian z Anną zatrzymują się w maleńkiej willi w stylu zakopiańskim – jeśli w Karpatach zaczynają się takie deszcze, to trwają całymi tygodniami lata[14]

(...)

sensem erotyki nie jest obiekt, a droga – obcowanie cielesnych krajobrazów – wejście, przejście, pobyt, powrót – cud każdego przejścia – droga, która sama prowadzi[15]

(...)

wytropili bandę rozbójników, którzy zrzucali narciarzy z urwiska, a ich drogie narty, buty, zegarki i aparaty opylali w pociągach turystycznych na stacjach po polskiej stronie[16].

Po lekturze Niezwykłych mogę z całkowitą pewnością napisać, że i ja zawdzięczam Tarasowi Prochaśce kierowanie się „raczej ideą krajobrazu niż nacji”.

(...) przedstawiciel wywiadu polowego sztabu Siczy Zakarpackiej, (...) stuprocentowy nacjonalista, przekonywał dowodzącego Kłympusza o swoim podejrzeniu, że Sebastian kieruje się raczej ideą krajobrazu niż nacji[17].

Nieoczekiwanie pojawiła się okazja do spotkania z Tarasem twarzą w twarz. 8 listopada 2007 roku zawitał na spotkanie autorskie do „Klubu pod Jaszczurami” w Krakowie. Promował świeżo wydaną w Polsce książkę pt. Spalone lato. Jest uderzająco skromnym człowiekiem. Półtorej minuty czytał kawałek po ukraińsku, by szybko skończyć tekstem: No i tak dalej. Po prostu taki fragment, który nic nie znaczy. Jak zwykle rzucał paradoksami: On już pięć, dziesięć lat temu napisał wszystko, co ja chciałem napisać jutro. Na moje pytanie – skąd w Niezwykłych autentyczna skądinąd postać księdza-prezydenta Wołoszyna – odpowiedział niepowtarzalną frazą: Z tego czasu już minęło dość czasu. A na kluczowe prze

cież dla mnie „kierowanie się ideą krajobrazu” odrzekł: Ważne jest miejsce, które jest ważne. I nawet pytanie z głębi sali – Czy Pan zrozumiał pytanie? – było jedynie potwierdzeniem teorii czystego stylu.

W Kijowie, 15 grudnia 2007 roku, ogłoszono laureatów pierwszego polskiego konkursu literackiego dla ukraińskich pisarzy. Zwycięzcą nagrody im. Josepha Conrada został Taras Prochaśko. Do finału konkursu literackiego im. Conrada weszła trójka ukraińskich pisarzy. Oprócz Prochaśki znaleźli się tam równie znani polskim czytelnikom Serhij Żadan i Natałka Śniadanko.

 

 



[1] T. Prochaśko, Niezwykli, przeł. R. Rusnak, Wołowiec 2005, s. 45.

[2] Tamże, s. 6.

[3] Tamże, s. 56.

[4] Tamże, s. 77.

[5] Tamże, s. 84-85.

[6] W internetowym serwisie www.pk.org.pl.

[7] W internetowym serwisie www.pociag76.pl; przeł. M. Maryszczak.

[8] T. Prochaśko, Deljatynśki paroli. Kljucz do Karpat wid Tarasa Prochaśka, „Karpaty” 2004, nr 1.

[9] Niezwykli… , s. 113.

[10] Tamże, s. 115.

[11] Tamże, s. 117.

[12] Tamże, s. 124.

[13] Tamże, s. 133-134.

[14] Tamże, s. 142.

[15] Tamże, s. 145.

[16] Tamże, s. 161.

[17] Tamże, s. 165.


Dodane przez Jacek Wnuk dnia kwiecień 02 2008 10:11:35 2 Komentarzy · 9799 Czytań · Drukuj
Komentarze
Joanna dnia kwiecień 08 2008 21:59:41
Piekny tekst - dzieki!
Swietnie ze Karpaty maja takiego pisarza jak Prochasko!
Wielbicielom Tarasa polecam cotygodniowa lekture(po ukrainsku) jego artykulow i felietonow w Halyckij Korespondent. Sporo tam o codziennym zyciu rowniez w Karpatach, historii i kulturze: http://www.gk-press.if.ua
A ja juz nie moge sie doczekac jego nowej ksiazki, podobno bedzie o psie, tym ktory pojawil sie w jego swietnej "Z tego można zrobić kilka opowieści".
Sasza Nuzhnyj dnia czerwiec 20 2010 20:06:37
Absolutnnie nie chciałbym wszczynać żadnej dyskusji, chcę tylko dodać własny (niewątpliwie subjektywny) komentarz...
Jak "kochanie Anny z tatą" tak i pójscie "na Kostrzycę oglądać panoramę (...) r11; Czarną Połoninę, Doboszankę, Jawornik" nie ma sensu, a nawet jest w pewnym sensie zboczeniem albo perwersją (wedle Andruchowicza).
To że ktokolwiek użył w swoim tekscie słowa "Gorgany", "Kostrzyca" lub "Brustury" wcale nie dodaje temu utworu wartości ani literackiej, ani krajoznawczej, ani turystycznej. A to że ktokolwiek jest tym artykułem-tekstem-essejem jest zachwycony, świadczy tylko o snobiźmie.
Proszę przeczytać Andruchowicza "Zywokost sercowaty" (aczkolwiek całkiem niezła fantazja) i pojechać do Łopuchowa-Brustur - jak że się różni prawda pisarska od prawdy rzeczywistej. Określenie "koniec geografii" jest super-wynalazkiem pisarskim, ale jak że dalekim od rzeczywistości! Całe szęście że mieszkańce wsi Łopuchowo tego nie czytali!
Wiele nowoczesnych pisarzy ukraińskich bawią się w... umiejętność posługiwania się językiem ukraińskim, a polscy tłumacze próbują to odpowiednio podać na stół "konsumentom". Taki sam ból przeżyli ukraińscy tłumacze z Brunonem Schulcem, ale tu wszyscy okrzykną: "Przecież to talent!". Tak! Można nawet porównać Schulca a Prochaśko, ale bez PERWERSJI!!!
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch: 1,220
Nieaktywowany Użytkownik: 7
Ostatnio dołączył: valdikasator
Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Odbudowa polskiego o...
Borsa -Rumunia
Res Carpathica - Na ...
Majówka w Karpatach.
Autobusy do ivanofra...
Najciekawsze Tematy
Fotozagadka [200]
Co myślicie o zlo... [145]
Odbudowa polskieg... [135]
Dojazd własnym sa... [123]
Głos w dyskusji o... [89]
Reklama
Polecamy
Wydawnictwo Ruthenus
Portal Vincenzowski
Szukasz noclegu?
Noclegi KarpatyWschodnie